|
Strona główna
|
16 styczeń 2004r.-HAPPY DAY!!!
...to moja pierwsza notka w tym roczku hehe. A zarazem dotyczy odzyskania moich skradzionych butów NIKE. No więc moje adasie zostały skradzione 13 marca 2003r.(pechowy dzień)...Po prostu było to tak...Do szkoły miałam chyba na 12:30 ...przyszłam wtedy pierwszy raz po zimie w tych adidasach...Potem facetka otworzyła szatnię, zdjęłam kurtkę i włożyłam buty do reklamówki...no i powiesiłam wszystko na wieszak...Potem jeszcze siedziałam w szatni i gadałam se z koleżankami...ale później jush z tamtąd wyszłyśmy, bo chciałam przepisać z polskiego...no i jak byłyśmy przed salą z polaka w pewnej chwili przestraszyłam się, że zostawiłam buty w szatni, bałam się, że ktoś je ukradnie...nie wiem czemu tak pomyślałam...po prostu miałam jakieś dziwne przeczucie...Po lekcjach szłam z klasą do szatni i podeszłam do wieszaka po ubranie...no i zobaczyłam, że pod moją kurtką była reklamówka,a w niej jakieś stare tenisówki...Się wkurzyłam i przestraszyłam, zaczęłam szukać moich adidasów i nigdzie ich nie było...w pewnej chwili straciłam jush nadzieję na ich znalezienie...niestety ktoś mi je ukradł. Załamałam się!!!...NO I TAK BYŁO W TAMTYM ROKU...Szczerze mówiąc to jush myślałam, że ich nie znajdę za Chiny...jush prawie o nich zapomniałam...No ale dzisiaj , gdy jechałam rano autobusem do school w pewnej chwili popatrzyłam se w dół i zobaczyłam....O rany to moje buty!!!-pomyślałam...Potem popatrzyłam w twarz tej osoby, która je miała...no i to była Klaudia Kosztowna z 3,,g''...z tej klasy, z którą mieliśmy w tamtym roku szatnię...no a wtedy jak rozpoczynaliśmy lekcje, to tamta klasa kończyła...i było wiadomo, że to ona je ukradła...w ogóle w tamtym roku podejrzewałam ją o tą kradzież, bo kilka dni po zginięciu moich butów, ona ze swoją paczką się na mnie perfidnie gapiła...No, ale wracając do dzisiejszego dnia to...w autobusie chciałam do niej podejść i się pytać o buty, które miała, ale Kaśka mówiła, żeby nic nie mówić...Gdy wyszłyśmy z busa i byłyśmy jush w szatni to wtedy obok mnie się ona przebierała...nie wiem czemu się nie bała przy mnie stać...ja mam bardzo dobry wzrok i wszystko widzę...założyła specjalnie dłuższe spodnie, żeby nie było widać butów(cwaniara)...myślałam, że będzie je zmieniała, ale jednak nie zmieniła...myślałam, że gdy je zmieni to pójdę i wezmę reklamówkę no i zabiorę swoje buty, jednak mój pomysł i Kaśki był nie do zrealizowania...ale potem Kaśka i Magda powiedziały, żebym poszła do psychologa o tym powiedzieć(nie wiem czemu akurat tam)...no ale poszłam...drzwi były zamknięte niestety...później poszłam do sekretariatu spytać się, gdzie mogę znaleźć panią dyrektor...facetka mi powiedziała...gdy szłam do dyrki, spotkałam ją i powiedziałam, że zobaczyłam dziewczynę w butach, które zostały skradzione w tamtym roku...no i potem poszłyśmy do jej pokoju, a ona sprawdziła, w której sali klasa ,,g'' ma lekcje...No i miała w s.30...dyrektorka poprosiała Klaudię na korytarz...i się zaczęło...sprawdziałam wtedy czy to były na pewno moje buty, rozmiar się zgadzał, wszystko się zgadzało...Dyrektorka spytała się Klaudii skąd ma te buty, a ona powiedziała, że to nie jej, tylko koleżanki z klasy, a ta koleżanka kupiła je od kogoś...dyrka chciała poprosić tą jej koleżankę do rozmowy, ale jej nie było...No a wogóle dyrka się pytała po co pożycza Klaudia te buty, a ona mówiła, że na dyskotekę...a dyrka powiedziała, że przecież dzisiaj nie ma żadnej dyskoteki w szkole, a Klaudia nie wiedziała co jush powiedzieć, ale w ostatniej chwili się wybroniła i powiedziała, że idzie do kolegi( dobrze ściemniała)...no i poszłyśmy do szatni, żeby ona mi je dała...dziwne, że zdjęła, bo przecież gdyby ich nie zdjęła to by oznaczało, że te buty są jej, a jak zdjęła to czyli jest złodziejką hehe:/No i potem jush wszystko było O.K....Ale sprawa nie będzie zakończona hehe, nie odpuszczę jej...wiem, że to ona zrobiła-z koleżankami...albo sama...trwa dochodzenie, bo mój starszy był w szkole i rozmawiał z dyrektorką...jush się dzieczyna nie przebije z żadnymi textami...za mało ma argumentów
...Po prostu jestem z siebie dumna, że złapałam ją na gorącym uczynku, no i wiem, że nie zostawię nigdy więcej butów oryginalych w szatni...A w ogóle to żałuję, że mi ona je ostro zniszczyła, ale moshe po wypraniu powrócą do dawnego kształtu...UFF!!!Jush po wszystkim...Ale moshe jeszcze napiszę jakąś notkę o tej sprawie, bo nie jest ona całkowicie zakończona...DOBRA KOŃCZĘ...WIELKA BUŹKA!!!
diddlusia 2004-01-16 21:17:29
skomentuj (11)
|
|